CHORWACKIE WAKACJE, CZYLI NASZA WILLA I GAJ OLIWNY NA CHORWACKIEJ WSI.

195 wyświetleń 0 Comment

Mocno trzymałam kciuki za ten wyjazd. Marzyłam, by doszedł do skutku i udało się! Adriatyk zdobyty. Potrzebowaliśmy resetu, potrzebowaliśmy czasu dla siebie jeszcze bardziej niż zwykle. Dlaczego? Ano covid-19 dał nam nieźle popalić. W pracy i w domu wzbiliśmy się na wyżyny kreatywności, ale i niesamowitej koncentracji, skupienia energii tylko w jednym kierunku. Chcieliśmy więc wyjechać, tylko dokąd? W górach tłoczno, a nad polskim morzem próżno było szukać prywatności. W Chorwacji zastaliśmy to, o czym śniliśmy.

Jestem wdzięczna losowi, że wylądowaliśmy właśnie tutaj. Klimatyczna willa na uboczu pomieściła naszą wielką rodzinę. Dziesięcioosobowa ferajna całkiem zgrabnie wkomponowała się w dom z małym prywatnym gajem oliwnym. U wybrzeży Pagu doświadczaliśmy widokowego raju, bo kolory nieba, morza i tutejszych wysp działały na nas kojąco. Jestem wdzięczna za ogromny taras, dojrzałe winogrono, prywatną orkiestrę cykad, ogromną prywatną posesję z zachodami i wschodami słońca tylko dla nas. Jestem wdzięczna za mały, prywatny gaj oliwny i przestrzeń tylko dla siebie. Świadomość tego, w jak cudownym miejscu jesteśmy zdobyłam pewnego poranka, kiedy wstałam wcześniej niż cała reszta. O poranku wyszłam na taras, słońce już wstało i w jego promieniach, ubrana jeszcze w piżamę, odpoczywałam. Nagle jedna po drugiej, razem ze mną dzień witały cykady. Niezmącona cisza została przerwana momentami grania to pierwszej, kolejno drugiej, trzeciej cykady. Nasza wioska budziła się do życia. Wszyscy byliśmy spragnieni tego wyjazdu, ale nie będę ukrywać, że najszczęśliwsza byłam ja. Zdecydowanie! Za kilka miesięcy powiększy się nam rodzinka, a to oznacza zmiany. Dobrze jest złapać oddech, zresetować się i zmienić otoczenie. Nabrać sił w chorwackim raju przed tym wydarzeniem. A już zastanawiam się, jak będzie wyglądało przyszłe lato, dokąd nas poniesie i jak zaplanujemy podróż z nowym członkiem rodziny.

WYSPA PAG

Nie traciliśmy czasu. Z Polski do wyspy Pag dzieliło nas około 1400 km, a los rzucił nas w to miejsce drugi raz. Tylko dalej, na samym końcu wyspy, w miejscu, w którym tłumów nie uświadczysz. A przyjeżdżając tutaj, zaczynasz zdawać sobie sprawę, po co płaszczyłaś dupsko kilkanaście godzin w samochodzie. Bo było warto! Nieziemskie widoki, kolory, zapachy i ta śródziemnomorska aura wynagradzają wszystko!

Byliśmy podróżnikami, byliśmy łakomi przygód i wyjazdów. Zakamarki wyspy Pag stały się naszym celem podróży. Plaże trudne do zdobycia? Zjazdy i żwirowe, wąskie lokalne dróżki? Nic nie było dla nas przeszkodą. Taki plan podsycał tylko ochotę na więcej! Nie siedzieliśmy w miejscu. Każdy dzień przynosił nowe, by zobaczyć i poznać okoliczne miejscowości. Delektowaliśmy się smakiem kalmarów, grillowanych ryb, mieszanego mięsa i lokalnych sałat. Czy mogło spotkać nas coś piękniejszego?

Willa, w której mieszkaliśmy była otoczona gajem oliwnym! Przed domem roztaczał się piękny taras z winoroślą i dwoma murowanymi grillami, z których z przyjemnością korzystaliśmy. W sąsiedztwie mieliśmy owce i cykady, mogłabym długo wyliczać zachwyty.., bo tego w tamtym momencie było mi trzeba. Pytałyście o ten dom, a po powrocie obiecałam namiary na niego, więc dotrzymuję słowa. Wille rezerwowaliśmy przez airbnb i uważam, że to jedna z bezpieczniejszych opcji na pobyt. Pieniądze gospodarz otrzymuje z portalu w momencie, kiedy rodzina opuszcza lokum i wszystko jest w porządku, czyli nie zgłasza żadnych nieprawidłowości. Dom spodoba się zdecydowanie tym, którzy szukają miejscówki z dala od zgiełku, ulicznego gwaru i turystycznego przepychu. To willa z czterema sypialniami, trzema łazienkami, przestronnym salonem i dużą kuchnią. Posiłki codziennie jedliśmy na tarasie, bo to miejsce było wprost do tego stworzone! Miejsce idealne dla tych, którzy szukają ciszy, w przystępnej odległości od Novalia (10 minut drogi), Pag (30 minut drogi) czy Zadaru (godzina drogi), gdzie możecie łyknąć ducha kamiennych, wąskich uliczek w starym mieście. Na wyspie w drodze do Pag’u natkniecie się na winiarnię i lokalne stoiska z owocami (i nie tylko 😉 ).

ZADAR

Już sam wjazd do miasta robi wrażenie! Zadar zawsze kojarzył mi się z miastem bardzo urokliwym, do którego prowadzi jedna droga. Wyjątkowa droga, którą warto przejść, żeby poczuć ducha tego miasta. Do starego miasta prowadzi przepiękny most. To wyjątkowość położenia starego miasta sprawia, że Zadar jest jednym z częściej odwiedzanych miast w Chorwacji (czego w aktualnym czasie covid-19 nie odczuliśmy, wręcz przeciwnie). Serce, czyli stare miasto położone jest za wiekową, kamienną bramą. Historia tego miasta sięga IV w.p. n.e. W Chorwackich folderach turystycznych Zadar porównywany jest do Dubrownika czy Wenecji. Wśród wąskich uliczek i w klimatycznych podwórkach znajdziecie lokalne restauracje! To właśnie w Zadarze jedliśmy jedne z pyszniejszych ryb i owoców morza!

NOVALIJA

Od Novalji dzieliło nas 10 minut drogi. To właśnie tutaj organizowane są wszelkiego rodzaju koncerty i festiwale muzyczne czy boat party. Novalija słynna jest jako Chorwacja Ibiza! My doświadczyliśmy spokojnego wydania miasta, bez tłumów i zbędnego zgiełku, czego fanką jestem. Jak inaczej, jak wygodniej i przyjemniej spacerować po mieście i porcie nie natykając się na rzesze turystów. To był zdecydowanie nasz czas.

Oceń:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o