Jaki kolor ma garderoba matki? Terapeutyczna bajka o współczesnym macierzyństwie i roli garderoby w życiu kobiety

452 wyświetleń 0 Comment
Rzeczywistość często rozmija się z marzeniami, bo według CBOS ponad połowa z nas wybiera garderobę wygodną, co jest zrozumiałe, bo chcemy czuć się komfortowo. Jednocześnie niestety aż 80% kobiet marzy o rzeczach modnych, stylowych i na czasie, dlaczego tak się nie dzieje? Gdzie leży problem? Zdecydowanie nie jest to problem portfela, a kwestia wyboru i wtłaczania młodych mam w pewne, okrutne schematy, którym się poddajemy. 

Jak pokazują badania TNS Polska, ulubioną częścią ciała Polek (39%) są nogi. Wow! Brawo! Zaraz po nich, na drugim miejscu uplasował się biust (20%), talia (19%) i pośladki (10%). Aż 80% Polek jest zadowolonych z wyglądu swoich nóg, chociaż jak pokazują badania, poziom zadowolenia spada z wiekiem. Po porodzie diametralnie zmienia się samoocena wielu mam, czy słusznie? Czy sylwetka jest problemem, przez który spychamy garderobę na dalszy plan? Nie zupełnie.



W co ubiera nas macierzyństwo?


Zamierzam ubierać się „niegodnie”, wbrew oczekiwaniom innych! Wielokrotnie powtarzam, że najgorsze to spełniać oczekiwania innych. Wmówiono nam wstyd, który opiewa kobiety po porodzie, młode matki niczym bluszcz. Bo nam nie wypada. Albo fałszywe wychwalanie w niebogłosy. Inne opininie to zbyt monotonnie, szaro, a w dresie się sprząta lub zbyt zawadiacko, efektownie, kolorowo, drapieżnie. To jak?

Czy przyjaźń matki z garderobą nie wymaga zbędnych słów i wysiłku? Jest pełna szaleństwa, ale i wyrozumiałości? Czy tutaj nie ma miejsca na roszczeniowość? A co ze zobowiązaniami w stylu? Zaprzyjaźniłaś się z modą? Czy Cię rozczarowała? A może to inni rozczarowują Ciebie?



Styl przetrwania


Zazwyczaj Oscara dostają wielkie charaktery, ale wpadło mi do głowy, że warto poczuć ten dreszcz i podniecenie. Oskar wędruje do … każdej z nas. Każda z nas zasługuje na miano królowej domowych pieleszy, ale i swojej osobistej stylistki.

Kapcie zrzuć, dres zrzuć i przywdziej szmatki godne swoich indywidualnych odczuć. Nie daj się wtłoczyć w schemat nieubranej, osikanej przez dziecko, w jego wymiocinach, nieporadnej matki, godnej jedynie robienia codziennych zakupów i ewentualnie spacerującej z wózkiem niedaleko domu.

Statystyki mówią, że większość matek ubiera się niestosownie do swojej roli. Poważnej, życiowej roli, jaką z przyjściem na świat swojego potomstwa, dożywotnio będą pełnić. Otóż to, z jednym małym szczegółem, ta część statystyk jest moją własnością.

Moje przeprowadzone prywatnie statystyki na instastory są jednoznaczne, otoczenie daje nam w kość! Jest kilka grup matek. Jedne ukochały sobie dresy, inne eleganckie sukienki, a jeszcze inne frywolne falbany, najczęściej jednak rządzi styl „casual”.

Niemniej niepokoi mnie fakt, że obce nam osoby zwracają uwagę: „ile czasu zajął Ci makijaż?”, „czy ta sukienka jest wygodna? możesz w niej karmić?” Najchętniej udzieliłybyście odpowiedzi: „a co Cię to obchodzi”, jednak zagryzacie język i grzecznie odchodzicie. Jeszcze kiedy indziej okazuje się, że dżinsy nie są godne roli matki. T-shirt? Nie wypada. Tak, to Wasze historie, nasza garderobiana codzienność.


STYL, KTÓREGO NIE POPIERAM.
A TY?


Nie popieram i nie akceptuję „niezadbanych” mam, delikatnie temat ujmując. Nie rozumiem mam, które przywdziewają publicznie dziurawy dres, znoszone i brudne trampki, dziurawe skarpetki. Nie widzę nic złego w luźnej, wygodnej garderobie, ale widzę zdecydowaną różnicę w niezadbanym, nieschludnym wyglądzie, którym zwracasz na siebie uwagę. Gdzieś na ramieniu przyplątała się plama po wymiocinach dziecka. Podgrzałam atmosferę? Wszystkich nas dotykają gorsze dni, zmęczenie i chwilowy brak sił, nawet frustracja, ale to nie usprawiedliwia tego, że WŁAŚNIE TAKĄ OGLĄDA I ZAPAMIĘTA CIĘ DZIECKO !

Oczywiście, rola mamy nakłada na nas ogromną odpowiedzialność! Nigdy nie pozbędę się uczucia troski o dziecko, poczucia silnej, emocjonalnej więzi z nim. Jestem odpowiedzialna za wiele dziedzin życia swojej rodziny, co wcale nie oznacza, że mam siedzieć w bujanym fotelu, niezdolna do niczego, w najlepszym wydaniu w brązowym golfie i dziurawej spódnicy w kratę – choć dobrze ubrane nie stanowiłyby dla mnie problemu. Rozumiecie, co chcę powiedzieć?



NIE ZGADZAM SIĘ NA TO


Temat dziecka bardzo często dominuje nasze dni, tygodnie, miesiące, ale nie może zdominować życia. Nie zrozumcie mnie źle, ale warto mieć też inne tematy do rozmowy oprócz koloru kupy, kolek i ilości wypijanego mleka. Początki macierzyństwa są nakreślone i ukierunkowane na dziecko, ale jakim komfortem i odpoczynkiem psychicznym jest odskocznia na inny temat, spotkanie z ludźmi, których myśli nie krążą tylko wokół dziecka.


Moje życie, moje kredki, jak koloruję mam prawo wychodzić poza linie. A garderoba tworzy moją tożsamość.

Oceń:

Jaki kolor ma garderoba matki? Terapeutyczna bajka o współczesnym macierzyństwie i roli garderoby w życiu kobiety
Głosów:8 Średnia: 3.75 (75%)

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz