PRZEDSZKOLE, CZYLI WIELKIE PROBLEMY MAŁYCH ODKRYWCÓW

208 wyświetleń 4 komentarze

Posyłając Helenkę do przedszkola nie byłam świadoma problemów z jakimi borykają się dzieci i ich rodzice. Być może to zbyt mocne słowo, jednak ten czas jest tak charakterystyczny i emocjonalny dla obu stron, że trudno byłoby go pominąć. Jedyne słowa, które były rzucane w moim kierunku: „teraz to się dopiero zacznie„- zadawałam sobie pytanie: co się zacznie?, „byłyście zżyte, będzie trudno” – przecież więź matki z dzieckiem to najcenniejsza wartość i to właśnie ona będzie najbardziej pomocna. Zatem do sedna.

Jedna rzecz, z której doskonale zdawałam sobie sprawę i okazała się najtrudniejszym problemem, który nas dotknął to ROZŁĄKA. Kiedyś przeczytałam, że krótkotrwałe pozbawienie dziecka kontaktu z matką przebiega w fazach zwanych „syndromem rozpaczy” (już samo określenie brzmi, jak wołanie o pomoc): okres „protestu” – głębokie strapienie i płacz, okres „rozpaczy” – cierpienie i apatia, okres „zobojętnienia” (wg. Bowlby’ego) – dziecko przystosowuje się do sytuacji i sprawia wrażenie zadowolonego i niezainteresowanego rodzicami. Bez względu na to, jak brzmiałyby definicje i regułki, każdy rodzic u dziecka obserwuje indywidualne zmiany w zachowaniu.

ADAPTACJA

Pierwsze dni w przedszkolu dla dziecka i rodziców są bardzo trudne. W przedszkolu wszystko jest nowe, jest to także pierwsze spotkanie z tak liczną grupą rówieśników (jeśli wcześniej Wasze dzieci nie chodziły do żłobka). Dzieci w tej całkowicie nowej dla siebie sytuacji zachowują się bardzo różnie i ich reakcje, mogą być zaskakujące (nawet dla rodziców! 😉 ) Niektóre szybko przystosowują się do nowego otoczenia i już po kilku dniach rozstają się z mamą i z ochotą idą do przedszkola. Inne płaczą z tęsknotą i kurczowo trzymają się mamy, wtedy serce pęka. Są również i takie, u których występujące reakcje nerwicowe zmuszają rodziców do zatrzymania w domu do momentu osiągnięcia koniecznego stopnia dojrzałości.

Helenie wkraczającej w nowy świat towarzyszył smutek i seria pytań w moim kierunku z serii tych prosto w serce. Rozmowy i zrozumienie tego czasu były dla niej kluczowe. Niektóre dzieci płaczą już w drodze do przedszkola. Jesteś rodzicem takiego dziecka? Jeśli nie to na pewno widziałeś dzieci kurczowo trzymające się nogi rodzica lub czegokolwiek, żeby tylko nie wejść do przedszkola. W naszym przypadku Helena prosi rano o przeczytanie kilku dodatkowych bajek więcej, o chwilę dłużej w domowych pieleszach i przytulaski albo wybiera opcję dłuższego spaceru do przedszkola. Inne dzieci łkają w szatni, jeszcze inne pozostają spokojne, a wraz z upływem dnia, zaczynają tęsknić i płakać. Nie ma reguły. Nierzadko spotyka się także taką sytuację, kiedy dziecko chętnie chodzące do przedszkola, nagle zaczyna protestować i odmawiać zabawy z rówieśnikami. Psychologowie podkreślają, by pozostać spokojnym i nie reagować na płacz dziecka nadmiernie, by nie pogłębiać problemu (co nie oznacza, żeby nie reagować w ogóle!) Jeśli dziecko zauważy, że poprzez płacz uzyskuje to, czego chce, szybko wybierze ten sposób jako najskuteczniejszy i będzie po niego sięgać jak często się da, płacząc na zawołanie.

NIEGRZECZNE DZIECKO

Są dzieci, których zachowanie może szokować. Z zewnątrz może wyglądać na: „niewychowane”, „rozwydrzone” dziecko, które podbiega i wyrywa spokojnemu maluchowi samochód, popycha „grzecznie” bawiącą się lalką dziewczynkę   i …wprowadza zamieszanie. Wykwalifikowana nauczycielka poda maluchowi taką samą zabawkę, jaką dziecko próbowało wyrwać lub znajdzie coś innego „do roboty”. Osoby niemające świadomości, że „niegrzeczne dziecko” niekoniecznie jest niewychowane, ale zmaga się ze stresem adaptacyjnym łatwo mogą wystawić zbyt pospieszną ocenę takiego zachowania, koncentrując się na tym, że dziecko jest „złe”, a właściwie tacy są jego rodzice. Tymczasem opisane zachowanie kilkulatka może być równie zaskakujące dla rodziców jak i dziecka, które poza przedszkolem tak się nie zachowuje. Jak reagować na agresję? Większość ekspertów wskazuje, by jednoznacznie potępić złe zachowanie, ale gdy ono ustaje, okazać dziecku zrozumienie oraz akceptację, by maluch nie uwierzył, że jest zły, ale znalazł w sobie siłę, by następnym razem postąpić inaczej.


oderwanie od bliskich budzi w dziecku strach, że stanie się coś strasznego. silnemu zagrożeniu ulega poczucie bezpieczeństwa, najważniejszej potrzeby psychicznej, lęk i zagubienie. dramat rozstania z najbliższymi blokuje poznanie nowego otoczenia: dziecko jest tak skoncentrowane na swych emocjach, że nie zwraca uwagi na otoczenie.

Lubowiecka, 2000, str. 42

Stałym punktem w rozkładzie dnia przedszkolaka jest leżakowanie. Nie będę ukrywać, że tego obawiałam się najbardziej. Moja latorośl nie śpi w ciągu dnia odkąd sięgam pamięcią, dlatego obawiałam się, że ten czas może być dla niej kłopotliwy. Natomiast z relacji nauczycielek wiem, że radzi sobie dobrze, a po przedpołudniu pełnym zabawy uda jej się zamknąć oczko (nie zawsze, ale jednak). Często po wyjściu z przedszkola klaruje mi ostro, że jeszcze się nie wyspała, co nie oznacza, że czas leżakowania jest dla niej łatwy. W pierwszym tygodniu przedszkola „odpoczynek” i „kołderka” były momentami, w których uroniła łezkę i jako rodzic zdaję sobie sprawę, że takie sytuacje będą się powtarzać.


dziecko protestuje przeciwko leżakowaniu demonstrując ostre zachowania, trudno jest się z nim porozumieć. bywają dzieci, które na widok leżaka reagują płaczem, pytają o mamę, sprzeciwiają się, negocjują itp., ale równocześnie proszą o zabawkę, przyjmują częściowo wyjaśnienia i uspakajają się, gdy pozwala się im nie zasypiać na leżaku.


Lubowiecka,2000, str. 124

Starając się zrozumieć swoją pociechę musimy przyjąć do wiadomości, że dziecko pozostawione w nieznanym środowisku, utraciło kontakt z bliską mu osobą, dlatego ma poczucie braku kontroli nad tym, co się będzie z działo w przedszkolu, co jest normalne i znacznie obniża poczucie bezpieczeństwa. Wpływa to niekorzystnie na procesy przystosowawcze do przedszkola.

Chciałabym też, żebyście poznały punkt widzenia nauczycielki terapeutki, która opowiada o bardzo praktycznych aspektach życia w przedszkolu, które niewątpliwie są częścią adaptacji dziecka w nowym środowisku.

NAUCZYCIEL TERAPEUTA KILKA SŁÓW ZE SWOJEGO PUNKTU WIDZENIA

Mam na imię Ania. Jestem mamą, żoną i nauczycielką. Pracuję z dziećmi niezwykłymi. Moja praca polega na tym, aby niezwykłe dzieci miały szansę funkcjonować w naszej rzeczywistości. Mówiąc prościej, jestem nauczycielem terapeutą oraz nauczycielem wspomagającym. Dzisiejszy wpis ma charakter wyłącznie informacyjny. Pamiętajcie, że żaden tekst internetowy, nawet najlepszego specjalisty pod słońcem nie zastąpi Wam rozmowy na żywo czy wizyty w gabinecie.

POGODA

Rozpoczynamy nowy rok szkolny, za oknem pogoda zaraz jesienna. Pierwsze, co przychodzi na myśl na słowo „pogoda” to odpowiedni ubiór dziecka do przedszkola. To takie skrzywienie zawodowe. Nie mniej jednak jest to bardzo ważne. W przedszkolach wyróżniamy kilka typów dzieci:

  • Typ 1 to maluchy, które zaraz po przekroczeniu progu sali są rozebrane do tzw. ”rosołu”,
  • Typ 2 to dzieci, które na prośbę nauczyciela rozbiorą się same lub z pomocą.
  • I są dzieci, które za nic w świecie nie zdejmą ani jednej warstwy ubrań, które założyła mama.

A uwierzcie mi na słowo, ale w skrajnych przypadkach jest tego sporo. Dlaczego? Są różne powody, dlatego że mama w domu powiedziała, że ma się nie rozbierać, bo się zaziębi, bo ubranie daje poczucie bezpieczeństwa. Wreszcie, dlatego że są dzieci, które nie lubią zmian. Na pewno pojawią się zarzuty „a moje dziecko jest zimnolubne i lubi jak pot cieknie mu z czoła”. Ubiór dziecka jest indywidualną sprawą rodzica, ale musicie wiedzieć, że przegrzane dziecko szybciej traci energię do zabawy i traci zapał.

są dzieci, które nie lubią zmian

Tym krótkim wstępem chciałabym przejść do głównego tematu dzisiejszego wpisu. Chciałabym przedstawić Wam kilka problemów maluchów, które mogą pojawić się wraz z nadejściem września i pójściem do przedszkola.

Pamiętajcie, że z małego problemu może się zrobić duży, a w oczach małych dzieci ich problemy wzrastają do rangi ogromnych.


JEDZENIE, NEWRALGICZNY TEMAT

Zacznijmy od jedzenia i problemów z nich związanych. Jedzenie generalnie zazwyczaj jest dosyć sporym problemem, który w moim odczuciu jest często bagatelizowany i sprowadzany do rangi tych mniej ważnych.

Ja, jako rodzić chcę, aby moje dziecko wszystko zjadło było zdrowe i silne. Pani w przedszkolu również chce, aby dziecko zjadło, by było zdrowe i silne oraz żeby mama była zadowolona, a dziecko? A dziecko chce lub nie chce zjeść i ma do tego zupełne prawo!

Dzieci są wzrokowcami, potrawy w przedszkolu to nie kuchnia mamy czy babci. Tu nikt dla Jasia nie wycina gwiazdek w serku a Zosi w kwiatuszki. Najpierw patrzymy potem wybieramy a dopiero na końcu decydujemy zjeść czy nie?

co raz częściej obserwujemy dzieci z zaburzeniami odżywiania już na etapie przedszkolnym

Dzieci znajdą milion argumentów, aby czegoś nie zjeść „nie lubię, nie mogę, nie jestem głodny, a moja mama gotuje inaczej, a u mnie w domu ziemniaczki są po lewej stronie.” Rolą nauczyciela jest zachęcanie ucznia do spróbowania. Niestety wszyscy doskonale wiemy i znamy nauczyciela, który zmusza, straszy, wpycha na siłę itp. Coraz częściej obserwujemy dzieci z zaburzeniami odżywania już na etapie przedszkolnym. Istnieje również mylne przekonanie, że dziecko z tego wyrośnie. Co możemy zrobić, jako rodzic?

Zdrowe dziecko się nie zagłodzi pamiętajmy, że dziecko je tyle ile potrzebuje. Czasem nie zje nic, a drugiego dnia zje dokładkę. Jeżeli jednak dziecko codziennie odmawia posiłku, zaczyna się wybiórczość i nauczyciel zgłasza nam, że dziecko je za mało zaczynami szukać przyczyny, musimy odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  1. Czy i co je na śniadanie?
  2. Je za duże i byt słodkie śniadanie?
  3. Co je między posiłkami? Czy w drodze do przedszkola nie dostaje słodkiego batonika lub napoju?
  4. Czy dostaje słodycze do kieszonki lub plecaka?
  5. Jakie opinie słyszy na temat jedzenia w przedszkolu w domu?

Opcji rozwiązania tego problemu możemy wymienić kilka. Przeczekać, sytuacja może być chwilowa, dzieci muszą przystosować się do zmian tych w życiu i tych na talerzu. Jeżeli w poprzednich pytaniach padła przynajmniej 3 razy odpowiedz tak zmienić nawyki żywieniowe dziecka. Jeżeli wiesz, że dziecko zmaga się z problemami udać się do lekarza, który pokieruje Was dalej. Dlaczego pisze ogólnikowo? Dlatego że każdy problem niejedzenia u dziecka jest problemem złożonym i indywidualnym. Trzeba przeprowadzić bardzo dokładny wywiad z rodzicem oraz zlecić podstawowe badania dziecku.

Najgorsze, co można zrobić to pakować dziecku do plecaka „awaryjne jedzenie”. Wtedy mamy 100 % pewności, że dziecko na pewno nie będzie jadło w przedszkolu, bo ma alternatywę. A dodatkowo inne dzieci mogą zacząć się buntować. Jeśli Wasze dziecko ma problemy z jedzeniem, ponieważ w domu jest karmione przez rodziców warto zgłosić to nauczycielowi. Jeśli przyczyną niejedzenia jest brak umiejętności posługiwania się sztućcami nauczyciel na pewno dokarmi dziecko jednocześnie wdrażając naukę samodzielnego jedzenia. Konsystencja jedzenia również jest bardzo ważna, dziecko, które w domu je papki nie zje kotleta z dnia na dzień.

TOALETA I INCYDENTY MOCZENIA SIĘ DZIECKA

Korzystanie z toalety bardzo często spędza sen z powiek rodzicowi. Dlaczego dziecko w domu nie siusia w majtki czy na dywan i sygnalizuje swoje problemy, a w przedszkolu niestety takie sytuacje mają miejsce?

Czasami zdarza się ze dziecko popuści w majtki, w najlepszym przypadku dziecko tak świetnie się bawi, że po prostu nie ma czasu lub się zapomni. Czasami widać, że dziecko powinno iść do toalety. Zaciska nóżki lub przestępuje z nóżki na nóżkę, czasami podskakuje. Wtedy nauczyciel ma czas na reakcje. Czasami jest tak, że dziecko potrzebuje intymności i skupienia, o które ciężko w publicznej przedszkolnej toalecie. Myślę ze w takim wypadku bardzo ważne jest, aby zgłosić to nauczycielce.

jeśli dziecko potrzebuje intymności w toalecie, rodzic zakomunikować to nauczycielce

Ubiór, piękne spodenki, które mama dzisiaj założyła Zosi są piękne, ale ciężkie do zdjęcia dla 3 letniego dziecka. Niestety również się zdarza, korzystanie z toalety wraz z 25 innymi dziećmi, co może temu sprzyjać.

Przyjmowanie antybiotyków bez koniecznej osłony również może powodować dolegliwości ze strony układu moczowego. Dzieci w szczególności powinny zażywać probiotyki nawet i do 2 tyg. po skończonej antybiotykoterapii. Pamiętajmy, że nauczyciel i pomoc nauczyciela jest od tego, aby pomagać dzieciom w korzystaniu z toalety, niestety nauczyciel nie może podcierać dziecka, może pomóc, ale nie wykonywać za dziecko tej czynności.

Moczenie się nocne dziecka, które pojawiło się nagle jest sytuacją do obserwacji, a także konsultacją z lekarzem. U dziecka, które nie moczyło się dotąd lub sytuacja powtarza się trzeba interweniować i szukać przyczyny. Oczywiście jednorazowy incydent może zdarzyć się nawet najlepszemu. I tu znowu temat poruszony jest ogólnikowo z tej samej przyczyny do spraw z siusianiem podchodzimy indywidualnie.


KOSZMARY SENNE I ZMIANA ZACHOWANIA DZIECKA

Senne koszmary, zmiana zachowania dziecka. Jest to dosyć ciężki problem, co zrobić, kiedy nasze spokojne dziecko nagle robi się nerwowe? Płaczliwe? Budzi się w nocy z płaczem lub krzykiem? Zgrzyta zębami? Są dwa źródła informacji, dziecko i pani w przedszkolu. Trzeba poznać obie wersje. Może być tak, że dziecko budzi się w nocy, bo odreagowuje stresowy czas, zmęczenie i zmiany. Zmiana zachowania często wynika z tego, że dzieci nawzajem się naśladują.

kryzys może przyjść w każdej chwili. może go też w ogóle nie być.

O ile sytuacja jest chwilowa nie ma powodów do zmartwień. Wystarczy rozmową z dzieckiem i bardzo duży zakres cierpliwości. Na każdym etapie nauki w przedszkolu mogą wystąpić wyżej wymienione problemy.

Pamiętajmy, że nie każde zgrzytanie zębami wskazuje na zarobaczenie dziecka, czasami występuje zjawisko zwane bruksizmem, które niewątpliwie może mieć związek z dużymi emocjami.W takim przypadku konieczna jest wizyta u lekarza. Kryzys może przyjść po miesiącu po dwóch może nie nadejść wcale, a może nadejść pod koniec roku, tuż przed wakacjami. Dlaczego? Dlatego, że nasze dzieci mają dopiero 3 lata wzwyż. Są na etapie szybkiego rozwoju psychoruchowego. Przebodźcowanie, stres zmęczenie, osłabienie po chorobie może nastąpić w każdym czasie, o każdej porze roku.

CO ZROBIĆ, GDY DZIECKO JEST PRZEBODŹCOWANE?

Co wtedy robić? Jeżeli dziecko wyraźnie wskazuje syndromy przemęczenia po prostu potrzebuje mniej wrażeń, a więcej odpoczynku. Pamiętajmy, że przedszkole to miejsce, w którym dziecko zostaje samo, w nowym środowisku i ma swobodę, może przejawiać zupełnie inne zachowania. Zmienia się środowisko. Czasami zdarza się tak, że to, co powie Pani w przedszkolu staje się ważniejsze od tego, co mówi mama w domu. Pani staje się autorytetem, ale to nie oznacza, że mama jest mniej ważna. Najważniejsze w nadejściu nowego roku szkolnego jest to, aby nie stracić zdrowego rozsądku. Pamiętajmy, że każdy problem da się rozwiązać i znaleźć jego źródło. Zawsze warto rozmawiać z nauczycielem na bieżąco, zadawać pytania poruszać ważne kwestie na zebraniach. Dobro waszego dziecka jest najważniejsze.

Reasumując dzisiejszy wpis chciałam przypomnieć wam, że przedszkole nie zawsze jest źródłem problemu. Pamiętajmy, że maluch wszystko widzi i słyszy. Dzieciaki bardzo często naśladują zachowania rodziców. Rozmowa na temat przedszkolnych problemów przy dziecku nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeżeli Wasza placówka dysponuje psychologiem i macie możliwość skorzystania z porady warto to zrobić.

Oceń:

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Agnieszka GawlickaAnnaAnia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość
Ania

Moj synek co prawda juz w zerowce, ale kiedy majac 3 lata poszedl do przedszkola mielismy rowno 2 miesiace zlosci i „agresji” przy odprowadzaniu. Chociaz brzmi to paradoksalnie takie zachowanie bylo dla mnie jako mamy latwiejsze do zaakceptowania niz gdyby plakal z rozpaczy i nie chcial mnie puscic. Wtedy pewnie poddalabym sie.